| Rodzinna firma z Biskupic |
| 03.10.2007. | |
|
Czy to, że Państwa firma ma siedzibę w małych Biskupicach koło Pobiedzisk sprawia, że trudniej jest prowadzić biznes? Są firm, które nie wyobrażają sobie funkcjonowania poza takim miastem jak Poznań. Jak to wygląda w Państwa sytuacji? Wszystko zależy od rodzaju prowadzonego biznesu. Są firmy, których istotą działania jest obecność przy głównej ulicy, czy też w centrum miasta. I są też firmy, przede wszystkim małe i średnie, które nie koniecznie muszą znajdować się w centrum uwagi. A przecież gospodarka opiera się głownie właśnie na takich małych i średnich firmach.My właśnie jesteśmy także średnią firmą o średnich obrotach i absolutnie nam nie przeszkadza siedziba w małej miejscowości. Paradoksalnie nasi kontrahenci łatwiej do nas mogą trafić do Biskupic, niż gdzieś do śródmieścia dużego miasta. A jak się układa współpraca Państwa firmy z urzędem gminy w Pobiedziskach i starostwem powiatowym w Poznaniu? Jeżeli chodzi o starostwo to jestem bardzo zadowolony ze współpracy, bo przede wszystkim, nasze sprawy załatwiane są sprawnie i rzeczowo. Jedyną uciążliwością w kontaktach z tym urzędem jest o, iż muszę się przebijać przez korki uliczne w Poznaniu. Co do gminy, to muszę przyznać, że władze Pobiedzisk są bardzo otwarte na inwestorów i przedsiębiorców. I nie mogę tu narzekać na jakość obsługi w urzędzie gminy. Opowiadając o swojej firmie podkreśla Pan jej „rodzinność”. Na czym polega więc ta rodzinność w biznesie? To nie jest tylko hasło. Firma została założona przez małżeństwo w Belgii ponad 40 lat temu. I ta rodzina jest nadal głównym udziałowcem firmy. Część udziałów przejęło już kolejne pokolenie, ale nadal firma ma charakter rodzinny. W Państwa zakładzie w Biskupicach pracuje około 30 osób. Skąd rekrutują się Pana pracownicy? Wszyscy są mieszkańcami gminy Pobiedziska. Wyjątkiem są osoby z kierownictwa. Fachowców szukamy także w Poznaniu. Wiadomo tam jest Akademia Ekonomiczna czy Politechnika Poznańska, które kształcą tego typu kadry. Z okolic Biskupic i Pobiedzisk pochodzą także firmy, z którymi współpracujemy. Są to np.: dostawcy opakowań. Wiele firm narzeka na brak rąk do pracy. Jak Pan sobie radzi z tym problemem?
A jakie mają Państwo plany na najbliższe kilka lat? Oddaliśmy właśnie dwie hale magazynowe. Zakupiliśmy także nową linię produkcyjną. Kolejną naszą inwestycją będzie następna linia produkcyjna. To wiąże się także z inwestycjami w nowe produkty, które stopniowo będziemy wprowadzać na rynek. To będzie się także wiązać z zatrudnieniem nowych pracowników. W naszej firmie obowiązuje jednak zasada, iż nie rozpoczynamy inwestycji dopóki nie zaoszczędzimy potrzebnych funduszy. Plastivan nie inwestuje po prostu na kredyt. Dziękuję za rozmowę O firmie Plastivan pisaliśmy także tutaj: Nowe hale magazynowe firmy Plastivan Polska |